Z głośników słychać głównie reggae. I to tak głośno, że część gości nie wytrzymuje i po kilku minutach na parkiecie od razu wychodzi. Bo Blunt przesadza też ze światłami. Reflektory potrafią niemal oślepić imprezowiczów. Ale piosenkarz się nie przejmuje. W końcu to jego klub, w jego willi i może tam robić, co chce. A jak komuś się to nie podoba, to niech po prostu nie przychodzi.
Wstęp jest oczywiście za darmo i każdy, kto chce, może wpaść. Jednak za wyjątkiem wtorków. Bo wtedy Blunt robi imprezę tylko dla... ludzi niskich. Wtedy czuje bowiem, że góruje nad tłumem.
Dziennikarz. Zaczynał w „Super Expressie”, w Dziennik.pl od samego początku istnienia portalu, czyli kwietnia 2006. Obecnie jest wydawcą i redaktorem Newsroomu, zajmuje się także działem Technologie. W czasie wolnym gra w gry komputerowe oraz maluje figurki do Warhammera. Uwielbia koty.
