Dziennik Gazeta Prawana logo

Piosenkarz ma w domu nocny klub

5 listopada 2007, 23:18
Ten tekst przeczytasz w 0 minut
Gwiazdy show-businessu lubią szokować. W tę tradycję wpisuje się teraz piosenkarz James Blunt. Bo w swej willi na Ibizie urządził... nocny klub. Gdy tylko jest w posiadłości, od razu otwiera drzwi dla wszystkich i robi imprezę za imprezą.

Z głośników słychać głównie reggae. I to tak głośno, że część gości nie wytrzymuje i po kilku minutach na parkiecie od razu wychodzi. Bo Blunt przesadza też ze światłami. Reflektory potrafią niemal oślepić imprezowiczów. Ale piosenkarz się nie przejmuje. W końcu to jego klub, w jego willi i może tam robić, co chce. A jak komuś się to nie podoba, to niech po prostu nie przychodzi.

Wstęp jest oczywiście za darmo i każdy, kto chce, może wpaść. Jednak za wyjątkiem wtorków. Bo wtedy Blunt robi imprezę tylko dla... ludzi niskich. Wtedy czuje bowiem, że góruje nad tłumem.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj