Seweryn Reszka w rozmowie z "Super Expressem" wyznał, że Zbigniew Hołdys wydał na początku lat 90. płytę z nagraniami Perfectu jako... swoimi.

Podobno do albumów, wydanych przez firmę Polton i Hołdysa pod tytułem "Live. April 1, 1987" miało prawo aż 9 osób - w tym muzycy zespołu, Hołdys, Reszka, inżynier dźwięku... Okazało się jednak, że zyski ze sprzedaży czerpie tylko jedna, czyli Zbigniew Hołdys.

Tuż przed tym, jak Polton wydał sporne CD Reszka przyleciał do kraju. Było to w roku 1991. Pan Seweryn nie wiedział jeszcze o sprawie, ale wspomina, że spotkał Hołdysa w klubie Akwarium:

- Dostrzegłem w jego oczach... przestrach i zaskoczenie. Dopiero po paru miesiącach zrozumiałem tę jego reakcję. On myślał, że ja już wiem o przewale i przyleciałem w tej sprawie - mówi "Super Expressowi".

Reszka szybko dowiedział się o tym, co zrobił jego stary przyjaciel (panowie znali się od początku lat 70.):

- Poczułem się zdradzony, oszukany, okradziony przez człowieka, który kiedyś był moim przyjacielem, ale nie chodziło tylko o mnie. Ja w Kanadzie miałem z czego żyć, ale w 1992 r., gdy wyszły te dwie trefne, oszukane CD, 100 tys. dolarów - tyle mógł wynosić zysk Hołdysa - były ogromnymi pieniędzmi - mówi w "SE"

Ponieważ czuł się odpowiedzialny za zespół, którego niegdyś był menadżerem, napisał w imieniu muzyków list do Poltonu i Hołdysa, by uregulowali wszystkie sprawy finansowe i prawne. Szef wytwórni odpowiedział, że ma dokument z podpisem Hołdysa, że to on jest właścicielem praw do utworów.

Sam Hołdys nie odpowiedział na ten list nigdy.

Karą dla muzyka miała być reaktywacja Perfectu z pominięciem jego osoby.

Czy Zbigniew Hołdys odpowie kiedyś na list Reszki z początku lat 90.? Czy wyjaśni, jak sprawa wyglądała z jego punktu widzenia?