- Czy to moja wina, że przytrafiło mi się być jednym z najlepiej opłacanych ludzi w Europie? - pytał w wywiadzie telewizyjnym 74-letni artysta.

Reklama

Odrzucił też zarzuty, jakoby prowadził działalność dobroczynną za pieniądze podatników i ludzi płacących abonament radiowo-telewizyjny.

Ujawnił też, że prosił organizatorów festiwalu i dyrekcję telewizji RAI, by dali mu mniej pieniędzy.

- Oni mi odpowiedzieli: nie, to niemożliwe, masz wysoką pozycję na rynku, a jak damy ci mniej, to nas aresztują - stwierdził piosenkarz.

- Dlatego suma, którą da mi RAI to nie są pieniądze podatników. To są moje pieniądze, tak, jak te, które dostaje stolarz za naprawę stołu. Wszystko ma swoją cenę - stwierdził Celentano.

Dodał, że nie sądzi, aby ktoś inny mógł zgromadzić 17-milionową widownię przed telewizorami, jak jemu udało się to w czasie niedawnych transmisji z San Remo.