Bobby Brown był mężem Whitney Houston przez 15 lat, a na jej pogrzebie pojawił się tylko na chwilę. Piosenkarz tłumaczył, że opuścił kościół, bo został z niego praktycznie wyproszony. Brown twierdził, że podczas uroczystości ochrona trzykrotnie zmuszała go do zmiany miejsca i uniemożliwiała kontakt z córką, 18-letnią Kristiną Brown.

Jeszcze tego samego dnia były mąż Houston odleciał prywatnym odrzutowcem z w Newark do Connecticut.

Tego wieczoru wraz z zespołem New Edition dał ponad godzinny występ w kasynie Mohegan Sun. Nie zabrakło takich hitów jak: "Candy Girl", "Mr. Telephone Man", "Tenderoni" i "My Prerogative", które piosenkarz wiąże z najbardziej emocjonalnymi momentami w swoim życiu.

Brown nie mógł przemówić podczas ceremonii pożegnalnej Whitney, wykorzystał więc do tego scenę kasyna.

- Proszę o błogosławieństwo dla mojej byłej żony Whitney Houston. Kocham cię - powiedział Brown podczas show, wskazując palcem ku niebu.

Po koncercie piosenkarz wraz z narzeczoną Alicia Ethridge, rodziną, grupą przyjaciół i niektórymi członkami grupy New Edition przeniósł się do restauracji Bar Americain, znanego amerykańskiego restauratora i szefa kuchni Bobbiego Flaya.

Brown wyglądał na zrelaksowanego i zadowolonego, przez cały wieczór nie rozstawał się ze szklanką wódki z lodem. Impreza w niczym nie przypominała stypy, a piosenkarz dodatkowo ją ożywił swoim tańcem na stole.

Po północy Bobby i jego świta opuścili restaurację i udali się do strefy hazardu. Tam Brown oddał się grze w blackjacka. Z przyjemnością pozował także do zdjęć ze swoimi fanami. Zabawa trwała do 2 w nocy.