Nie bywa na bankietach, nikt nie wie nic o jego życiu prywatnym, a mimo to pozostaje jedną z najpopularniejszych i najbardziej szanownych postaci polskiej branży rozrywkowej. Okazuje się, że dziennikarz ma pewną małą słabostkę...
Wojciech Mann jest koneserem muzyki, ale nie spodziewaliśmy się, że aż takim. Jego hobby to zbieranie płyt i potrafi zrobić dla nich prawie wszystko. Jak sam przyznaje, to jest wręcz szajba!
"Fakt" przytacza słowa Wojciecha Manna: - Mam siatkę informatorów na całym świecie, którzy stają do licytacji (płyt). Zmusiłem kolegę z Nowego Jorku, żeby wziął udział w aukcji w Teksasie. Pojechał po jeden mały czarny singielek.
Z Nowego Jorku do Teksasu jest około 2850 kilometrów - radiowiec ma naprawdę oddanego przyjaciela!
>>> CZYTAJ TAKŻE: "Ziobro chce mieć trójkę dzieci"
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Fakt
Powiązane