Jak czytamy w "Fakcie":

– Ratujemy z synem życie kotu z podwórek warszawskich. Po tygodniu kroplówek ma się lepiej, ale nie chce żyć w zamknięciu za żadne skarby. Trzeba go wypuścić na wolność, a jest to wyjątkowy wędrownik. Odrobaczony, odpchlony, odżywiony znów ruszy w tan – napisała na swojej stronie internetowej Janda. 

>>> CZYTAJ TAKŻE: "Marcin Meller pił na grobach"