Dziennik Gazeta Prawana logo

Sąd ukarał Rodowicz. Za teledysk o pancernych

28 października 2011, 06:22
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Maryla Rodowicz/fot. Robert Widera
Maryla Rodowicz/fot. Robert Widera/Media
Sąd uznał, że Maryla Rodowicz nie miała prawa wykorzystać fragmentów serialu o pancernych do swego teledysku. Dlatego nakazał, by piosenkarka zapłaciła wdowie po autorze scenariusza aż 37 tysięcy złotych.

Maryla Rodowicz musi zapłacić 37 tys. zł Aleksandrze Przymanowskiej, wdowie po Januszu, autorze książki i scenariusza serialu "Czterej pancerni i pies", za wykorzystanie w swoim teledysku scen z tego filmu - orzekł w czwartek warszawski sąd apelacyjny. Takie jest prawomocne zakończenie trwającego od 2003 r. cywilnego procesu o ochronę praw autorskich, jaki wdowa po pisarzu, autorze tej popularnej w PRL książki i scenarzyście serialu telewizyjnego, wytoczyła znanej piosenkarce. Sąd apelacyjny zmienił wyrok sądu I instancji, który w zeszłym roku żądania Przymanowskiej oddalił.

W czwartek SA stwierdził, że piosenkarka, która wykonywała w 2002 r. piosenkę "Marusia" inspirowaną serialem, powinna była uzyskać od Przymanowskiej zgodę na wykorzystanie w teledysku do piosenki scen z serialu - a tego nie uczyniła. Z tego powodu SA nakazał Rodowicz zapłacenie Przymanowskiej 10 tys. zł zadośćuczynienia za krzywdę doznaną z tytułu braku tej zgody i 27 tys. zł odszkodowania. Do obu kwot należy doliczyć odsetki od 2003 r.

W teledysku Maryla Rodowicz śpiewa nostalgiczną piosenkę: "A my, choć Szarik już padł/ Wciąż nie jesteśmy na tak!/ A przecież Janek, nasz Bond/ Tak bardzo kochał ją/ Marusia, Marusia, maja, maja/ Marusia, Marusia, lublju tiebia...".

Piosenkarka pojawia się w teledysku ucharakteryzowana na filmową narzeczoną czołgisty Janka Kosa - Marusię Ogoniok - w mundurze radzieckiej sanitariuszki, hełmofonie lub berecie z pięcioramienną gwiazdą. Ujęcia z piosenkarką przeplatają się z fragmentami serialu na motywach książki Przymanowskiego. Filmowi Janek, Grigorij, Gustlik i pies Szarik zostali "wmontowani" w teledysk w taki sposób, by mogło się wydawać, że "Marusia-Rodowicz" występowała w oryginalnym serialu.

Sądy dwóch instancji zajmowały się tą sprawą dwukrotnie i wcześniej zapadały w niej różne rozstrzygnięcia, oparte także na ekspertyzach biegłych od prawa autorskiego. Czwartkowy wyrok SA ostatecznie zamyka sprawę i - jak twierdzi pełnomocniczka Przymanowskiej mec. Agnieszka Metelska - nie ma już prawnej możliwości odwołania się od niego do Sądu Najwyższego (zasądzona kwota nie przekracza 50 tys. zł).

W procesie ustalono, że gdy powstawał teledysk, TVP nie miała praw do dysponowania serialem; posiadała je wdowa po zmarłym w 1988 r. Januszu Przymanowskim i o zgodę do niej się nie zwracano, a Maryla Rodowicz i twórcy teledysku dokonali zapożyczenia - na które powinni mieć zgodę, w przeciwieństwie do tzw. utworów inspirowanych, na emitowanie których taka zgoda nie jest wymagana.

"Sąd podkreślił też, że dla przyznania zadośćuczynienia nie ma znaczenia fakt, że krzywda zaistniała po śmierci autora i zadośćuczynienie to należy się właścicielowi naruszonych praw autorskich" - poinformował PAP drugi prawnik Przymanowskiej, mec. Krzysztof Czyżewski.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj