Jak donosi "Fakt":

- Podbite oko i posiniaczone czoło zawdzięcza... swojemu pupilowi. Winowajcą jest wilczur imieniem Loluś

– Moje podbite oko to efekt zabawy z psem. Otwierałem drzwi, pies z drugiej strony na nie naparł, one sprężynowały i dostałem zamkiem w oko – wyjaśnia Faktowi aktor. Siła uderzenia była ogromna.

– To wilczur, który wabi się Loluś. Jest dosyć wściekły, bestia taka, ale przy tym bardzo miły. On się tylko ucieszył, że pan wraca do domu, więc się rzucił na drzwi. Ja pchałem w jedną stronę, a on się rzucił w drugą – precyzuje aktor.


Choć twarz aktora nie przedstawia teraz zbyt zachwycającego widoku, panu Andrzejowi nic groźnego się nie stało. – Pech straszny, ale co zrobić. Nie jest to nic poważnego – zapewnia Łapicki. 


Mimo kontuzji aktor nawet był już na planie „M jak miłość”. – Panie charakteryzatorki tak mnie umalowały, że wyglądałem lepiej niż przedtem. Nie mam na czole żadnych szwów, tylko wygląda to przykro. Ale w pracy mi to nie przeszkadza – kończy pan Andrzej. 

>>> CZYTAJ TAKŻE: "Syn Cher ćwiczy do "Tańca z gwiazdami""