Było wielkie uczucie, a pozostała niechęć i wzajemny żal. Podobno Alicja Bachleda-Curuś nie chce nawet słyszeć o ojcu
swojego dziecka, Colinie Farrellu. A jeśli się już musi o nim
mówić, to robi to tylko z politowaniem, nazywając go "Irlandasem"
Jak donosi "Fakt":
- Urocza love story, o którym o pisały wszystkie media na świecie, skończyło się rozczarowaniem. Irlandczyk po raz kolejny w swoim życiu okazał się nieodpowiedzialnym i niedojrzałym mężczyzną.
Dlatego Alicja podczas swoich wizyt w Polsce kategorycznie zabrania poruszać sprawę jej nieudanego związku.
Podobno jej polscy znajomi muszą bardzo uważać na to co mówią, bo – jak twierdzi nasze źródło – aktorka wpada w złość, gdy pada nazwisko jej byłego chłopaka. A sama, gdy już musi o nim mówić, nazywa go nie inaczej tylko „Irlandasem”. Ale skoro sobie zasłużył...
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Fakt
Powiązane
Zobacz
|