Aktorka, która zdobyła popularność jako 11-latka rolą Hermiony w kinowej serii o Harrym Potterze, opowiedziała o sprzecznościach, jakie nią targają.

Reklama

- Czasami czuję się jak stuletnia, doświadczona przez życie kobieta, a w inne dni nadal widzę w sobie bardzo młodą, naiwną dziewczynę, która nic nie wie o świecie - tłumaczy Watson. - Z jednej strony byłam chowana pod kloszem, a z drugiej byłam konfrontowana z sytuacjami, z jakimi moi rówieśnicy nigdy nie mieli do czynienia. Myślę sobie, że moja osobowość kompletnie nie pasuje do show-biznesu. Jestem nieśmiała, wrażliwa i samokrytyczna. To naprawdę okropne połączenie. Technicznie rzecz biorąc wcale nie powinnam być aktorką.

Gwiazda żali się również, że jej sława odstrasza potencjalnych adoratorów. - Pytam przyjaciół: "Dlaczego X do mnie nie zadzwonił Dlaczego żaden mężczyzna o mnie nie walczy?" - opowiada aktorka. - Odpowiadają, że faceci muszą czuć się onieśmieleni. To wszystko przez sławę i ten cały cyrk wokół mnie. Bez tej otoczki nie onieśmieliłabym żadnego chłopaka.

Od 15 lipca polscy widzowie będą mogli podziwiać Emmę Watson w filmie "Harry Potter i insygnia śmierci: Część 2".