Jak donosi tygodnik "Świat i Ludzie", na prywatne treningi do Marcina Hakiela nie stoją już kolejki chętnych. Jeszcze niedawno stawka za godzinę pracy z tancerzem wynosiła  - uwaga - 500 złotych. Dzisiaj jest tańsza o połowę - kosztuje 250 złotych. Sale treningowe w Poznaniu i Warszawie opustoszały. Znajoma pary tak komentuje ich kłopoty finansowe:

- Kasia wierzyła, że szkoły dadzą im fortunę. Staną się kołem ratunkowym na przyszłość, gdy jej gwiazda straci blask. Na początku rzeczywiście sale pękały w szwach. Wyrabiali 200 procent normy. Chętnych było tylu, ze czasem brakowało miejsc.

TVN wywołał w Polakach fascynację tańcem, ale ta moda, jak zresztą każda, właśnie przemija. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że tancerze i gwiazdy, które wystąpiły w show i dzięki niemu zarobiły trochę grosza odłożyły coś na czarną godzinę.