Jak się dowiedział "Fakt", Kożuchowska opowiada znajomym, że nudzą ją rozmowy poświęcone zaręczynom, ślubom i planowaniu potomstwa. I wcale nie jest pewna, czy akurat
małżeństwa i macierzyństwa potrzebuje do szczęścia.
Co się stało? - zastanawia się "Fakt". Czyżby Małgorzata Kożuchowska wzięła sobie do serca złośliwe uwagi mediów, że jej wybranek musi pracować przez rok, by zarobić
jej miesięczną gażę? A wiadomo, że prawdziwy mężczyzna bardzo źle się czuje w takiej sytuacji, kiedy utrzymuje go żona. To nie wróży powodzenia związkowi.
Prędzej czy później jednej ze stron puszczą nerwy, a stąd tylko krok do rozstania. Można więc bać się wchodzić w taki układ. Mówi się, że kiedy nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze.
Wszystko wskazywało na to, że Małgorzata Kożuchowska bardzo poważnie traktowała związek z Bartkiem i perspektywę unormowania życia. "Podjęła ostatnio bardzo kosztowne decyzje, wskazujące na to, że jak kania dżdżu potrzebuje stabilizacji i lada chwila weźmie się za zakładanie rodziny" - pisze "Fakt".
Miesiąc temu kupiła pod Konstancinem dom za niebagatelną sumę półtora miliona złotych. Willa o powierzchni 220 metrów kwadratowych, z ogrodem, położona w luksusowej podwarszawskiej miejscowości wydaje się wymarzonym miejscem, by mieszkać z ukochanym, odpoczywać i wychowywać dzieci.
Partner Małgosi, dziennikarz Bartek Wróblewski, już prawie rok temu padł na kolana i oświadczył się aktorce. Dla zbliżającej się do czterdziestki aktorki to najwyższy czas, by założyć rodzinę, o ile to o niej marzy.
Ale nie. Choć Kożuchowska znana jest jako gwiazda udzielająca setek wywiadów o tym, że bardzo kocha dzieci, nagle ponoć zmieniła zdanie - pisze "Fakt". Dotąd jak gwiazdy z Hollywood opowiadała o tym, że marzą jej się nie tylko własne dzieci, ale także adopcja kilku maluchów. A tymczasem ostatnio zwierzyła się swoim znajomym, że temat ślubów i płodzenia dzieci straszliwie ją nudzi.
Cóż, nic dziwnego, w towarzystwie osób w jej wieku wychowywanie potomstwa i łączenie się w pary to jeden z bardziej popularnych tematów. "Ale najwyraźniej Gosia, która już tyle lat nie potrafi się zdecydować, czy wyjść za mąż, czy nie, z wiekiem zamiast znaleźć rozwiązanie problemu, po prostu tematem się znudziła" - pisze "Fakt".
W końcu, ile razy można się miotać i poszukiwać odpowiedzi na pytanie, czy aktualny partner to mężczyzna, któremu warto założyć na palec obrączkę i urodzić dzieci.
A może Małgorzata Kożuchowska wzięła sobie do serca złośliwe uwagi mediów, że jej wybranek musi pracować przez rok, by zarobić jej miesięczną gażę? - zastanawia się "Fakt".