Tak piosenkarz ubierze się, a raczej go ubiorą, do występów w "Tańcu z gwiazdami". "O Boże, naprawdę faceci w tym występują?!" - wykrzykuje zaskoczony gwiazdor, kiedy dociera do niego, jak będzie się musiał przebrać. "No dobra, sam tego chciałem, więc założę, co każą i będę pedziował" - macha ręką. "Uprzedzę tylko moich fanów, żeby mi wybaczyli takie stroje" - śmieje się w rozmowie z "Faktem".
A uprzedzić ich nie zawadzi. Do tej pory znali swego idola jako supermęskiego faceta o zachrypniętym głosie, ubranego albo w stonowany kolorystycznie garnitur, albo w skórzaną, czarną kurtkę. Żadnych falbaneczek, jaskrawych kolorów. Co pomyślą, kiedy zobaczą, jak kręci tyłeczkiem obleczonym w obcisłe spodnie? - zastanawia się "Fakt".
Cóż, jeśli są rozsądni, to zrozumieją, że taniec ma swoje prawa i rumby nie da się tańczyć w szarym garniturze i pod krawatem. Dlatego nawet Stachursky nie broni się przed tymi niemęskimi strojami.
Zresztą nie tylko taneczny kostium, ale i sam taniec towarzyski to dla Stachursky'ego zupełna nowość. "Kiedyś tańczyłem, ale tylko taniec nowoczesny. To było jakieś 10 lat temu ale myślę, że nawet mi wychodziło" - mówi "Faktowi".
Ze względu na próby do programu i sam "Taniec" Jacek w sierpniu zagra tylko kilka koncertów, a we wrześniu skupi się już tylko na tańcu i próbach. Lecz kiedy ponownie pojawi się na estradzie, na pewno "pedziowanie" odejdzie w zapomnienie i nie będzie nosił falbaniastych koszul - przewiduje "Fakt".