Wszystko przez to, że ludzie nie chcą już oglądać "The Simple Life" - programu, w którym Paris i jej przyjaciółka Nicole Richie podejmują się najprostszych prac za głodowe stawki - sprzątania mieszkań, robót na farmie czy wydawania posiłków w restauracjach typu fast food.
Najwyraźniej widzów znudziły już kolejne skandale blond-gwiazdki, bo oglądalność piątej edycji tego reality show spadła o 20 procent. Przykuwający wcześniej do telewizorów aż 1,1 miliona Amerykanów program ma teraz tylko 843 tys. widzów. Dla producenta to zbyt mało.
Paris nie ma jednak powodów, by martwić się, czy będzie miała co włożyć do garnka. Chwali się, że tylko w zeszłym roku zarobiła 200 mln dolarów. Ma własną sieć (choć nie tak luksusową, jak marka Hilton) hoteli oraz kasyna i knajpki. Poza tym tylko perfumy i biżuteria sygnowane jej nazwiskiem przyniosły 2 mln dolarów zysku.
Hiltonówna zarabia także na tym, że po prostu jest. Zapraszana na imprezy, jeśli zgodzi się pójść, dostaje ok. 100 tys. dolarów. Podobno właśnie tyle otrzymała za pomachanie do tłumu zebranego przed jednym z modnych klubów w Sydney.