James Bond nie ma nic do ukrycia. Ale ma tak bogate wnętrze, że można się w nim zgubić. Tak przynajmniej jest z Bondem na brytyjskim polu. O co chodzi? Pewien pomysłowy farmer z hrabstwa York wyciął ścieżki w kształcie sylwetki agenta 007 i jego samochodu - astona martina.
Brytyjczyk wybrał szczególnego Bonda - tego, granego przez Rogera Moore'a. Uznał, że to właśnie ten aktor najlepiej zagrał brytyjskiego superszpiega. Dlatego należą mu się pewne honory.
W tym labiryncie nie zgubią się chyba tylko inni szpiedzy. Jest największy na świecie, a ścieżki są tak pogmatwane, że trzeba spędzić kilka godzin, by znaleźć wyjście. W razie niebezpieczeństwa można też wybrać drogę na skróty i pobiec przez pole na oślep. Ale prawdziwy Bond by tak nie zrobił.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|