Nim skończył studia pedagogiczne, większą część dzieciństwa spędził w sklepie ojca, sprzedając hot dogi i koktajle mleczne. Miłość do kanapek przetrwała aż do emerytury, na której z byłego dyrektora szkoły nauki jazdy stał się dyrektorem szkoły prowadzenia kanapkowego biznesu. Trzy lata temu kupił sobie wózek i zaczął sprzedawać swój specjał: parówkę w bułce oblanej musztardą, posypanej cebulą z ogórkiem i sałatą.
Po dwóch latach zaczęli podchodzić do niego obcy ludzie, pytając, czy nie chciałby ich na partnerów. Reitman zamiast otworzyć sieć wózków z bułkami, postawił na edukację i pomaganie w prowadzeniu własnego biznesu. Przez dwa lata pod jego okiem sprzedawcami hot dogów zostało ponad dwadzieścia osób. "Przychodzą do mnie głównie emeryci, którzy chcą zabić nudę. Miałem kilku prawników, kilku szefów firm, a nawet kilku naukowców" - opowiada Mark Reitman.
Jedną z jego żelaznych zasad jest "trzymanie się jednego produktu i nieeksperymentowanie ze składnikami". "Nie sprzedaję frytek, nie dokładam parówek z kurczaka. Najwyżej mogę dorzucić trochę kwaśnej kapusty" - wyjaśnia.