Ostatnia sobota upłynęła Marii Wiktorii typowo wielkomiejsko, czyli na spotykaniu się ze znajomymi w rozmaitych lokalach. Towarzyszył jej przystojny, nieco starszy, szpakowaty mężczyzna. Głośnym śmiechom, kolejnym dokładkom i dolewkom nie było końca. Noc robiła się późna, ale towarzystwo było na tyle rozbawione, że ani myślało kończyć wieczór, rozjeżdżając się każde w swoją stronę. Maria wraz ze swoim towarzyszem zamówili więc wspólną taksówkę i grubo po północy razem trafili do jego mieszkania - pisze "Fakt".
Rozrywkowa i śliczna Maria nigdy nie musiała narzekać na brak adoracji ze strony mężczyzn. Wystarczy przypomnieć zdjęcia, które "Fakt" publikował jesienią zeszłego roku, na których córka byłego prezydenta namiętnie całuje się z poznanym na parkiecie uczestnikiem imprezy w klubie. Ale tamta znajomość z tancerzem Norbertem Miką okazała się jedynie epizodem. Do tego stopnia, że Maria Wiktoria nawet nie pamiętała jego imienia.
Tymczasem ostatnia znajomość, ta z soboty, przetrwała dłużej. Fotoreporter "Faktu" już następnego dnia, w niedzielę, natknął się na Wałęsównę w towarzystwie tego samego mężczyzny. Świadczy to nie tylko o tym, że poprzedni sobotni wieczór przebiegł satysfakcjonująco dla obojga, ale również, że znajomość może okazać się znacznie trwalsza niż zeszłoroczny klubowy incydent.
Maria i jej towarzysz również w niedzielne popołudnie długo siedzieli w modnej warszawskiej knajpie. Widać tak świetnie czują się w swoim towarzystwie, że niepotrzebne im typowe dla randek rozrywki jak kino czy spacer. Aby poprawiny soboty w niedzielne popołudnie były kompletne, wieczór zakończył się identycznie. Wałęsówna i jej towarzysz ulotnili się z lokalu wspólnie - donosi "Fakt".
"Fakt" ma nadzieję, że wytrwałość, z jaką para w weekend zwiedzała warszawskie knajpy, zwiastuje dłuższą wspólną przyszłość. W końcu od chwili rozstania Marii z wieloletnim narzeczonym, Jakubem, minął już rok, a u jej boku nie zagrzał dłużej miejsca żaden mężczyzna.