Brad Pitt w życiu nie miał takiej awantury. Jego partnerka, piękna Angelina Jolie, wrzeszczała na niego tak, że słychać było w całej rezydencji. Wszystko przez to, że zabrał ich córkę, Shiloh, na spotkanie ze swoją byłą żoną, Jennifer Aniston.
Aktorka zagroziła, że jak Brad jeszcze raz weźmie ze sobą Shiloh na spotkanie z Aniston, to wyrzuci go z domu. Bo, według niej, znana z roli w "Przyjaciołach" aktorka tylko knuje, jak odzyskać serce Pitta.
Ale Brad nie rozumie, za co mu się oberwało. Dla niego to był tylko niegroźny lunch, na którym chciał pochwalić się swoją córeczką. Tylko wzruszał ramionami, słuchając wrzasków swej pięknej partnerki. Angelina krzyczała, że on jej pewnie nie kocha i tylko myśli, jak z nią zerwać.
Najwidoczniej Brad nigdy nie czytał słów Szekspira, że "piekło nie zna takiej wściekłości, jaką potrafi okazać wzgardzona kobieta".
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|