Potrzebna by była drabina, by najwyższy i najniższy człowiek świata spojrzeli sobie prosto w oczy. Nawet gdy He Pingping, który ma 73 cm wzrostu, stanął na stole, to i tak był dużo niższy od mierzącego 2,36 metra Bao Xishuna.
Bao pomaga He w walce z guinnessowską biurokracją. Bo najniższy Chińczyk chce wreszcie oficjalnie potwierdzić tytuł najmniejszego człowieka świata. Dlatego właśnie spotkali się w chińskim Baotou na oficjalnych pomiarach wzrostu.
Na początku trudno im było się porozumieć, przez dużą różnicę poziomów. Dopiero gdy zasiedli za stołem, wreszcie mogli spokojnie pogadać. Jak rekordzista z przyszłym rekordzistą.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl