Zamiast ryku silnika z kalifornijskich winnic rolnicy będą słychać tylko meczenie. Oczywiście pod warunkiem, że naukowcy nauczą je, że winogrona są niejadalne. Stosują więc starą metodę - razem z winogronami podają im coś niedobrego. W ten sposób zwierzaki uczą się, że winogronka są absolutnie niejadalne. A jak się nauczą, wtedy bez żadnych problemów będzie można wpuszczać je w winnice.
Dzięki temu zniknie problem polewania owoców nawozami sztucznymi. Bo owce wyżrą chwasty i nie trzeba będzie truć szkodliwych roślin chemią. Będzie też dużo taniej, bo do traktora trzeba dopłacać, a owczą wełnę da się sprzedać i jeszcze na tym wszystkim zarobić.
Kiedy owco-kosiarki trafią do winnic? Na razie nie wiadomo. Amerykanie nie chcą też mówić, ile taka owieczka będzie kosztować.