Od czasu, gdy dziennik.pl informował o szalonym pomyśle "meliny za pieniądze podatnika", w amerykańskim Seattle za publiczne pieniądze mieszka i pije 75 nałogowych alkoholików. Jak donosi CNN, w końcu ktoś postanowił zaprotestować.
"To jak ławki dla pijaków" - mówi John Carlson, prowadzący talk-show w lokalnej stacji radiowej. "Nie widzę powodu, by za moje czy państwa
pieniądze władze miasta pozwalały pijakom pozostać pijanymi" - dodaje. Budynek otwarto specjalnie dla najgorszych nałogowych alkoholików w Seattle, przesiadujących zwykle na ulicach i
zaczepiających ludzi.
Jeden mieszkaniec takiego domu to 13 tysięcy dolarów rocznie wziętych z podatków. "To więcej niż nagradzanie nałogowego picia, to jego umożliwianie" - krytykuje Carlson.
Jeden mieszkaniec takiego domu to 13 tysięcy dolarów rocznie wziętych z podatków. "To więcej niż nagradzanie nałogowego picia, to jego umożliwianie" - krytykuje Carlson.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl