Dziennik Gazeta Prawana logo

Moby: Live Earth to obłuda

13 października 2007, 16:12
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Znany z sympatii do ekologów amerykański muzyk Moby powalił na łopatki organizatorów koncertu Live Earth. Bo zauważył, że publiczność na koncercie, mającym wspierać środowisko naturalne, masowo pochłaniała hot dogi i hamburgery. A zdaniem ekologów produkcja mięsa wpływa silniej na efekt cieplarniany niż spaliny samochodów.

Dla sławnego muzyka Live Earth to szczyt obłudy. "To przypomina upijanie się na pogrzebie osoby zmarłej od zatrucia alkoholowego. To przykre, że niekiedy prawda o zmianach klimatu jest po prostu zbyt niewygodna" - napisał na swoim blogu Moby.

Artysta od lat aktywnie wspiera organizacje ekologów oraz broniące praw zwierząt. A do tego jest zadeklarowanym wegetarianinem.

Live Earth to jedna z największych imprez muzycznych w historii. Odbywające się jednocześnie w największych miastach całego świata występy oglądały ponad 2 miliardy ludzi. To połączenie koncertów największych gwiazd muzyki z kampanią propagującą ochronę środowiska.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj