Tajowie mogą protestować przeciwko rządowi. Pod warunkiem że nie używają słoni. Dlaczego? Bo według władz zwierzaki powodują... gigantyczne korki.
To cios dla zwolenników obalonego przez wojsko premiera, którzy mają wkrótce wyjść na ulice Bangkoku. Chcieli ze sobą zabrać kilka kolosów. Ale policja była szybsza. I wymyśliła zakaz protestowania słoniem.
Generał Adisorn Nonsi, komendant policji z Bangkoku, twierdzi, że zakaz to efekt kwietniowych manifestacji. Wtedy kilka tysięcy osób i dziewięć słoni całkowicie sparaliżowało stolicę Tajlandii.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|