Książę Frederik, następca duńskiego tronu i jego żona - Australijka Mary - dumnie trzymali swą córeczkę w kościele Fredensborg na północy Kopenhagi. Imię dla dziewczynki zaskoczyło Duńczyków - stawiali bowiem na Henriettę, po matce Mary, czy Margaret, po duńskiej królowej. A tu dziewczynka, która jest trzecia w kolejce do tronu, dostała takie mało duńskie imię.
Dziewczynka na rączce miała prezent od rządu Tasmanii, skąd pochodzi księżna Mary. To przepiękna bransoletka z białego złota z rubinowymi wstawkami. A kopenhaskie zoo dostało w prezencie dwa tasmańskie diabełki.
Ceremonia była skromna, ale mogli ją oglądać wszyscy Duńczycy. Telewizje transmitowały chrzciny na cały kraj.
Dziennikarz. Zaczynał w „Super Expressie”, w Dziennik.pl od samego początku istnienia portalu, czyli kwietnia 2006. Obecnie jest wydawcą i redaktorem Newsroomu, zajmuje się także działem Technologie. W czasie wolnym gra w gry komputerowe oraz maluje figurki do Warhammera. Uwielbia koty.
