Nieważne, książę czy nie, jego marchew musi być świeża - tak rzecznik brytyjskiej sieci hipermarketów Sainsbury's tłumaczy, dlaczego nie będą sprzedawać warzyw z pól należących księcia Karola. "Nikt by tego nie kupił" - dorzuca.
W czym jest problem? Książęca marchew po zbiorach leży nawet cztery miesiące, zanim pojedzie do paczkowania. A to - według szefów sieci hipermarketów - niedopuszczalne. Nieważne, że sam książę Karol doglądał tej marchewki.
Sainsbury's twierdzi, że sprzedaje tylko świeżą żywność. I nie zamierza rezygnować z tej zasady nawet dla samego następcy brytyjskiego tronu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl