Dziennik Gazeta Prawana logo

Bokobrody nie dla chińskich milicjantów

13 października 2007, 15:46
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Chińscy milicjanci muszą zainwestować w nożyczki i brzytwy. Dlaczego? Dostali rozkaz pożegnania się z brodami i bokobrodami. Teraz chiński milicjant ma być schludny - postanowiły komunistyczne władze w Pekinie.

Zalecenia dotyczące wyglądu milicjantów są bardzo szczegółowe. Odnoszą się również do pań pracujących w milicji. Kobiety mogą zapomnieć o farbowaniu włosów na krzykliwe kolory czy malowaniu paznokci. Nie mogą również nosić biżuterii i apaszek. Panowie w mundurach z kolei muszą zgolić brody i bokobrody, ale włosów już nie. Bo łysy chiński milicjant nie będzie budził szacunku.

Oj, trudno być w Chinach milicjantem. Bo to jeszcze nie wszystkie nowe przepisy. Nałogowi palacze w mundurach będą przeżywać prawdziwe katusze - mają zakaz palenia na służbie. Nie zwilżą również gardeł, bo jeśli ktoś ich przyłapie na wizycie w barze, od razu stracą pracę.

Wcześniej komunistyczny rząd zakazał taksówkarzom farbowania włosów na czerwono i żółto. Tak właśnie Chiny szykują się do przyszłorocznych igrzysk...

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj