Victoria Beckham musiała udowodnić, że w swych 15-centymetrowych szpilkach nie planuje porwania samolotu. Ochrona lotniska w Los Angeles kazała jej zdjąć szpilki i puściła ją w samych skarpetkach przez bramkę. A celnicy drobiazgowo prześwietlili dłuuugie obcasy.
Posh nie była zachwycona, gdy potraktowano ją jak zwykłą śmiertelniczkę. Przecież jest gwiazdą i żoną Davida Beckhama. Na pewno nie planuje porwania samolotu, bo mogłaby sobie kupić kilka maszyn za swą fortunę.
Ale przepisy są przepisami. Ochrona lotniska obejrzała buty, przepuściła je przez skaner, by sprawdzić, czy w cieniutkim obcasiku nie ma schowanej bomby, a potem buty gwieździe oddali. I Victoria, już na swych obcasach, mogła wejść na pokład.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Andrzej Mężyński
Dziennikarz. Zaczynał w „Super Expressie”, w Dziennik.pl od samego początku istnienia portalu, czyli kwietnia 2006. Obecnie jest wydawcą i redaktorem Newsroomu, zajmuje się także działem Technologie. W czasie wolnym gra w gry komputerowe oraz maluje figurki do Warhammera. Uwielbia koty.
Zobacz
|
