Kilkanaście osób dostało możliwość spotkania się z Beyonce w jednej ze stacji radiowych. Myśleli, że wygrali los na loterii. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna: gwieździe w ogóle nie zależało, by spotkać się z ludźmi, którzy uwielbiają jej muzykę. Poszła tam, bo tak przewidywał kontrakt. Co gorsza, wcale tego nie ukrywała.
Dzieci próbowały dać swe misie i laleczki kobiecie, którą uwielbiają, ale ochrona Beyonce na to nie pozwoliła. Tak samo odpychała każdego, kto chciał podejść do gwiazdy, by podać jej rękę na przywitanie czy zadać jakieś pytanie. Mogli tylko patrzeć i słuchać tego, co piosenkarka mówi. Czary goryczy dopełnili organizatorzy. Zdzierali pieniądze od każdego, kto chciał zdjęcie z piosenkarką.
Większość ludzi, która przyszła na spotkanie, zapowiada już, że więcej na jej płyty nie wydadzą ani euro. Bo zrozumieli, że fani zupełnie jej nie obchodzą.