Żadnych dużych pup, zero tatuaży i kolczyków w uszach. Kandydatki na hostessy w czasie przyszłorocznej olimpiady w Pekinie są poddawane bardzo ostrej selekcji.
Trwające właśnie castingi dla hostess przyciągają tysiące młodych dziewczyn i kobiet. Jednak większość odprawiana jest z kwitkiem. A to dlatego, że nie spełniają wysokich wymogów, postawionych przez organizatorów, którzy dbają, by panie urodą wręcz zachwycały. "Tatuaże i kolczyki często wyglądają obrzydliwie, a duże pupy zbytnio rzucają się w oczy" - tłumaczą szefowie chińskiego komitetu olimpijskiego.
Co ciekawe, władze olimpijskie nie mówią o ładnym wyglądzie pań ze względu na dobre samopoczucie widzów. Chcą raczej, by urocze hostessy pozytywnie wpływały na kondycję psychiczną atletów. "Brzydkie kobiety mogłyby pogorszyć ich wyniki" - przekonują.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|