Koniec z jedzeniem na placu św. Marka, czy z bieganiem w negliżu po Wenecji. Niesfornych turystów ma przypilnować siedem młodych kobiet - "strażniczek przyzwoitości". Buntowników czekają wysokie mandaty.
Ci, którzy jedzą na placu świętego Marka, nie zaznają chwili spokoju. Dziewczyny, nienagannie ubrane w ładne mundurki od razu pouczą, że tak się w Wenecji zachowywać nie wolno. Zwrócą też uwagę zbyt skąpo ubranym zwiedzającym. Trudno im jednak będzie upilnować wszystkich, bo miasto odwiedza rocznie aż 20 milionów ludzi.
Turyści zaś skarżą się, że Wenecja zamienia się z miasta gondoli w miasto zakazów. Nie wolno jeść pizzy na ulicach, nie wolno karmić gołębi. Teraz nie wolno jeść na głównym placu. Śmieją się, że władze niedługo zakażą śpiewania gondolierom.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|