Suknie, kimona, bielizna. Mieszkanie pewnego japońskiego złodzieja z Osaki wyglądało jak hurtownia ubrań. Ale pan Maeyasu kradł nie dla zysku. On uwielbiał co wieczór zanurzać się w stercie mięciutkich ubrań i zasypiać, marząc, że otulają go kobiece ramiona.
Maeyasu kradł ze sklepu, co się dało, byle tylko był to kobiecy ciuszek. Znosił wszystko do domu jak chomik. Wrzucał na stertę, na której mógł mięciutko spać do rana. Zebrał ponad osiem tysięcy sztuk damskiej garderoby.
Kiedy policjanci próbowali upolować złodzieja, podejrzewali, że to jakiś gang obrabia sklepy po to, by sprzedawać ciuchy na lewo. Zamiast gospodarczych przestępców trafili na fetyszystę. Teraz na kilka lat będzie musiał zapomnieć o kobiecych ciuszkach, bo czeka go niewygodna cela i mundurek.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|