Klęczała nad muszlą w męskiej toalecie z przekrzywioną peruką. I każdy, kto wchodził, mógł zobaczyć, co dokładnie Britney Spears jadła. Dopiero po dłuższej chwili piosenkarka wybełkotała do swych ochroniarzy, by ją zabrali do hotelu. Co gorsza, zrobiła to z... męskiej toalety.
Dużo różnych rzeczy widzieli pracownicy luksusowego klubu "Sky Bar" w jednym z hoteli w Los Angeles, ale takich scen dawno nie było. Początkowo myśleli, że w toalecie coś się zapchało. Że przed drzwiami stoi tłum gości... Potem zobaczyli prawdę w postaci gwiazdki pop. Na twarzy miała rozmazany makijaż, a jej sukienka była ostro zabrudzona. Britney klęczała przed muszlą i pozbywała się pozostałych w wybitnym brzuszku resztek jedzenia.
Wreszcie ochroniarze przerwali ten żałosny spektakl i zabrali gwiazdę do hotelu. Tak więc pogłoski, że Britney wreszcie wyleczyła się z alkoholizmu i doszła do siebie, raczej się nie potwierdziły. Szkoda, bo kiedyś była prawdziwą gwiazdą.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|