George Michael może pójść do więzienia na sześć miesięcy. Tego chce prokurator. W październiku ubiegłego roku londyńska policja znalazła nieprzytomnego piosenkarza za kierownicą jego auta. Obok leżała torebka z marihuaną.
W szpitalu lekarze zbadali muzykowi krew. Okazało się, że nafaszerował się lekami antydepresyjnymi, łyknął także popularny w klubach narkotyk GHB i poprawił marihuaną. Po tej mieszance odpłynął. Dlatego policjanci znaleźli go z głową na kierownicy.
Prokurator chce skazania George'a Michaela za jazdę pod wpływem środków odurzających. Obrońca twierdzi, że GHB w organizmie muzyka nie musiał wcale pochodzić z narkotyków, a po lekach antydepresyjnych z reguły nie traci się przytomności. Dlatego upiera się, że piosenkarz wcale nie zemdlał, a jedynie... nieco gorzej się poczuł.
Wyrok poznamy w pierwszym tygodniu czerwca. George'owi Michaelowi grozi maksymalnie pół roku więzienia.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl