Dzięki kinowym piratom internauci mogą oglądać filmy, które normalnie trafiłyby do kin w ich krajach za kilka miesięcy. Wytwórnie są wściekłe, bo miłośnicy filmu oszczędzają pieniądze, a zyski spadają.
Do tej pory nie sprawdzały się żadne sposoby. Nawet zatrudnianie ludzi, którzy bacznie obserwowali widownie kin w poszukiwaniu kamer. Ale wreszcie pojawił się pomysł na noktowizor.
W podczerwieni włączona kamera świeci jak lampka na choince. W ciągu dwóch miesięcy Malezyjczycy złapali dzięki temu 17 piratów. Polowali oni na trzecią część "Spidermana" i najnowszych "Piratów z Karaibów".
Wystarczy jednak kilka minut w sieci, by znaleźć te filmy ściągnięte z innych kin. Pierwsze kopie "Piratów", jakie trafiły do sieci, miały niemiecki dubbing. Kilka dni później pojawiły się już w wersji oryginalnej.