Po trzech latach od ostatniego koncertu na żywo Britney wróciła do tego, co potrafi najlepiej, czyli do śpiewania. To historyczne wydarzenie miało miejsce w San Diego, w klubie House of Blues. W białych kozaczkach, krótkiej dżinsowej spódniczce i różowym biustonoszu Spears śpiewała dokładnie 14 minut. Gwiazda wykonała m.in. słynny utwór "Baby One More Time".
Przyjaciele Britney twierdzą, że gwiazdka chce zacząć powrót do wielkiej kariery właśnie od małych klubowych scen. Ma to jej pomóc w oswojeniu się z atmosferą koncertów. Wygląda więc na to, że po kuracji odwykowej i rozwiązaniu problemów małżeńskich piosenkarka powoli wychodzi na prostą.