43-letni paparazzi Ian Whittaker spotkał Hugh Granta tuż koło domu aktora w Londynie. Jego sportowy strój i luźny nastrój nie wskazywał, że Hugh za chwilę zmieni się we wściekłą bestię. Fotograf spytał, czy może zrobić mu zdjęcie i wtedy nastąpił atak. Agresywny Hugh Grant trzy razy kopnął Whittakera, celując w okolice krocza, a także wymierzył mu siarczysty cios w żebra. Tak przynajmniej twierdzi fotograf.

Paparazzi zaczął uciekać, ale Grant ruszył za nim żwawo w pościg, chcąc dokończyć dzieła zniszczenia. Posłużył mu do tego pojemnik z fasolą. Aktor użył go jako pocisku i rzucił w kierunku uciekającego Whittakera. Jakby tego wszystkiego było mało, Hugh Grant powiedział słowa, za które naprawdę powinien się wstydzić.

Kiedy przerażony fotograf krzyknął w jego kierunku, żeby przestał, bo ma dwójkę dzieci na wychowaniu, Hugh odpalił mu bez namysłu: "Mam nadzieję, że umrą na pier… raka!". Wygląda na to, że aktor wciąż nie może się pozbierać psychicznie po rozstaniu z Jemimą Khan i ma ze sobą naprawdę poważne problemy. Londyńska policja już zapowiedziała, że przesłucha Granta w sprawie incydentu.