Klienci sztokholmskiego McDonalda, zamiast hamburgerów, najedli się strachu. W pewnej chwili na parkingu baru wylądował helikopter ratunkowy. Wszyscy myśleli, że coś się stało. Natychmiast zareagowali też policjanci. Chcieli pomóc. Ale na miejscu dowiedzieli się, że ratownicy przylecieli... na obiad.
Głód okazał się silniejszy od przepisów. Gdy nastała pora obiadowa, załoga helikoptera po prostu nie wytrzymała burczenia w brzuchu. I wylądowała tuż obok restauracji. Gdy jej wystraszeni klienci zastanawiali się, co się stało, załoga zamawiała hamburgery.
Policja i kierownictwo cywilnego lotnictwa sprawdzają teraz, czy helikopter miał pozwolenie na lądowanie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|