Czego to człowiek nie zrobi dla telefonu. Pewien mieszkaniec Piatigorska tak bardzo chciał mieć komórkę, że... ukradł ją sędziemu. I to tuż po rozprawie, na której uniewinniono go właśnie od kradzieży telefonu.
Sąd uniewinnił Aleksandra Kiszko od zarzutu kradzieży komórki. Ale tylko dlatego, że mężczyzna oddał telefon ofierze, a ta wycofała zarzuty.
Jednak myśl o własnym telefonie dalej prześladowała biednego Rosjanina. Dlatego zaraz po rozprawie zakradł się do pokoju sędziego. I zabrał telefon z kieszeni jego ubrania. Miał jednak pecha, bo wszystko widział milicjant. Od razu zatrzymał rabusia.
Wściekły sędzia nawet się nie zastanawiał - wlepił Kiszce na dobry początek trzy miesiące aresztu. Tam złodziej ma czekać na proces. Grożą mu cztery lata więzienia i tym razem raczej nie ma co liczyć na uniewinnienie. Bo sędziowie będą się bali, że Kiszko tym razem odwiedzi ich gabinet...
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|