Dziennik Gazeta Prawana logo

Ernst też chce być gwiazdą berlińskiego zoo

13 października 2007, 14:14
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Jest malutki, brunatny i smutno spogląda zza krat swego wybiegu w berlińskim zoo. To pewnie dlatego, że turyści, zamiast do malajskiego misia o imieniu Ernst, biegną tłumnie do sąsiada, znanego już na całym świecie niedźwiadka polarnego Knuta.
Ernst mieszka w zoo ze swoją mamą. Choć to niedźwiedzie, są malutkie. Bo misie malajskie, gdy już dorosną, nie są większe od dużego psa. Ważą ledwie 35 kilogramów. Co ciekawe, najwięcej czasu spędzają na drzewach, po których swobodnie wspinają się dzięki długim łapom i zakrzywionym pazurom.

Nie wzbudzają jednak takich emocji, jak mieszkający obok niedźwiedź polarny Knut, który cudem ocalał po rozłące z mamą. Biały miś stał się sławny, gdy jeden z pseudoekologów zażądał jego uśmiercenia, twierdząc, że zwierzę samo sobie nie poradzi. Knuta odwiedza codziennie tłum gapiów. Wołają go, klaszczą z radości, kiedy przewróci się na puchaty grzbiet i zamacha łapkami albo gdy bawi się z opiekunem.

A Ernst, bidulek, tuli się wtedy do swej mamy i wydaje się szeptać jej do ucha: "Też chciałbym być taki popularny"...
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj