Aktorka Jennifer Aniston zawsze znajduje się w czołówce wszelkich rankingów i plebiscytów, gdzie głównym kryterium jest kobiece piękno, boskie kształty i inteligencja.
Mimo takich walorów gwiazda już od dwóch lat, czyli od rozwodu z nieziemsko przystojnym Bradem Pittem, nie może ułożyć sobie życia z tym jednym, jedynym. Przyczyna jest dość banalna - aktorka zwyczajnie jeszcze na kogoś takiego nie trafiła.
Przez jakiś czas była związana z innym aktorem Vince'em Vaughnem, ale romans trwał krótko, Jennifer wiedziała, że to nie to - i para się rozstała. Co prawda Vince nie daje za wygraną i cały czas próbuje namówić piękną aktorkę do tego, by spróbować jeszcze raz, ale Aniston zamknęła już ten rozdział swego życia raz na zawsze.
Początkowo gwiazda zdawała się być nawet zadowolona z bycia singielką, stwarzała pozory zadowolonej i wysyłała w świat jasny komunikat: Mam dosyć mężczyzn! Nie trwało to jednak długo. Dzisiaj seksowna Jennifer otwarcie mówi już o tym, jak strasznie doskwiera jej samotność.
Marzy o rodzinie i wielkiej prawdziwej miłości - do tego stopnia, że podjęła ostatnio desperacką decyzję. Postanowiła przeprowadzić się z Los Angeles do Nowego Jorku, gdyż liczy że tam będzie miała więcej szczęścia podczas randek. Chce spotkać kulturalnego, ciepłego i inteligentnego mężczyznę, z którym mogłaby spędzić całe życie.
Inną nieszczęśliwą gwiazdą jest niewątpliwie Cameron Diaz. Jedna z pięknych "Aniołków Charliego” nie może żyć bez Justina Timberlake'a. Problem jednak w tym, że Justin jak najbardziej może funkcjonować bez Cameron.
Para rozstaje się, a potem znowu jest razem. Po wielu latach rozstali się na dobre w grudniu ubiegłego roku. Justin rzucił się w wir życia towarzyskiego z kumplami, a biedna Cameron nie może pozbierać się do dzisiaj.
Starsza od niego o 9 lat aktorka cierpi katusze i po raz kolejny próbuje sklecić związek z Justinem od nowa. Ostatnio spędzali miło czas w jednym z klubów i podobno spędzili także romantyczny weekend nad morzem.
Czy znowu będą razem? Nie wiadomo, na razie Cameron Diaz samotnie spaceruje po plażach, wypatrując ukochanego, a pocieszenie znajduje tylko u swojej długoletniej przyjaciółki Drew Barrymore.
Do facetów nie ma szczęścia także seks-bomba Pamela Anderson. Wydawać by się mogło, że ma wszystkie walory, by trzymać przy sobie jednego mężczyznę do końca życia. Nic z tego.
Blond piękność już od jakiegoś czasu samotnie zmaga się wychowaniem dwójki swych dzieci. Najpierw było burzliwe małżeństwo z perkusistą Tommy'm Lee, podczas którego światło dzienne ujrzała ich słynna już sekstaśma, a później także nieudany związek z innym muzykiem Kid Rockiem. Z którym - podobnie jak z pierwszym mężem - to się rozwodziła, to znów schodziła z powrotem.
Teraz w jej życiu nie ma już żadnego mężczyzny. Piękna Pam jest sfrustrowana i zła na cały świat. Najbardziej odczuwają to paparazzi, którzy wciąż jej nie odpuszczają. Pamela potrafi z dziką furią ich zaatakować, a potem przepraszać.
Jak sama twierdzi, jest już starzejącą się, samotną matką i nie rozumie zainteresowania mediów swoją osobą. Skrycie wciąż marzy jednak o wielkiej miłości. Może mieć jednak problem, jeśli stale kręcą ją muzycy zespołów rockowych. Co jak co, ale po nich raczej stabilizacji trudno się spodziewać.
Za nowym obiektem uczuć będzie się pewnie już wkrótce rozglądać także Britney Spears. Gwiazda mająca ostatnio kłopoty emocjonalne i alkoholowe - spowodowane rozstaniem z mężem Kevinem Federline'em - powoli dochodzi do siebie.
Jest już po odwyku, ma zamiar nagrać nową płytę, brakuje jej tylko jakiegoś przystojniaka u boku. Na razie otacza się samymi kobietami, co powoduje plotki związane z jej prawdziwą orientacją seksualną, ale po tym, co przeszła, z pewnością potrzebuje teraz silnego, męskiego ramienia. Britney nie ukrywa przecież , że czuje się opuszczona przez cały świat, a na duchu podtrzymuje ją tylko rodzina i przyjaciele.
Wśród tych samotnych piękności jest jeden męski rodzynek, który nauczył się z samotnością żyć za pan brat. I udowadnia, że jak się chce, to wszystko można. Od wielu lat kolorowe magazyny sugerują różne jego romanse, a po jakimś czasie okazuje się, że to wszystko nieprawda.
Takiego twardziela jak George Clooney nie rusza nawet wiosenny, zwiększony poziom testosteronu we krwi. Ten jak się uparł, tak jest konsekwentny. Wybrał życie kawalera i żadne trwałe związki go nie interesują.
A ostatnio najbardziej cierpiał nie z powodu jakiejś hollywoodzkiej piękności, ale po stracie swojej ukochanej świnki. Aż dziw bierze, co ten Clooney wyprawia, skoro - jak to mówił jeden z bohaterów filmu "Rejs" - wokół "aż się roi od celów".