Portugalscy kierowcy błagają papieża Benedykta XVI, by wziął się za pewnego księdza, który po autostradach pędzi jak sam szatan. Ksiądz broni się i tłumaczy, że jego sportowe auto przyciąga ludzi do Kościoła.
Antonio Rodriguesa bronią parafianie. W listach do kurii i gazet piszą, że sportowy samochód duchownego pomaga przyciągnąć młodzież do Kościoła. Dzieciaki przychodzą oglądać pięknego forda, a wtedy ksiądz rozmawia z nimi o Bogu i życiu. Dzięki temu o wiele lepiej trafia do młodych parafian niż przez nudne usypiające kazania. A że czasem trochę przyciśnie pedał gazu? Nie on jeden tak jeździ - tłumaczą.
Przed zarzutami stowarzyszeń kierowców broni się także sam ksiądz. Choć przyznaje, że czasem jeździ trochę szybciej, niż pozwala prawo, to zawsze prowadzi ostrożnie i nikomu nigdy nie zrobił krzywdy. Dlatego nie rozumie, za co Watykan miałby go karcić.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|