Tajemnicze spojrzenie, zamyślony wyraz twarzy, czyli wiceprezydent USA Dick Cheney w krzakach. Co tam robił, podczas gdy prezydent George Bush omawiał właśnie ważne dla całego narodu sprawy? Czy coś zdrożnego? Absolutnie nie. Tylko stał i słuchał. Fakt, że w krzakach, ale to zapalony myśliwy, więc zielone lubi.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|