Brytyjski duet Pet Shop Boys miał sporo szczęścia. Gdy muzycy lecieli odrzutowcem do Nowej Zelandii, śmignęły przed nimi rozpalone do białości duże kawałki meteoru. Gdyby taka kosmiczna skała uderzyła w samolot, skończyłoby się to katastrofą.
Neil Tennant i Chris Lowe smacznie spali, gdy pilot spocił się ze strachu, widząc przed sobą lecące z nieba płonące meteory. Ale zachował zimną krew. Dopiero na ziemi przyznał, jak blisko byli śmierci.
"Gdyby taki kawałek uderzył w samolot, mielibyśmy katastrofę" - ostrzegł.
"Nawet nie wiedzieliśmy, co nam groziło" - przyznał Neil Tennant w rozmowie z dziennikiem "The Sun". - "Tylko przyjaciele i rodziny wydzwaniali do nas potem w panice, pytając czy wszystko OK".
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane