Amerykańska gwiazdka, Christina Aguilera, ostro wkurzyła swych fanów. Na koncercie w Nowym Jorku śpiewała z playbacku. Wydało się, bo padły mikrofony, a z głośników i tak leciały piosenki.
Fani przecierali oczy i uszy. Przecież nie powinno być żadnego głosu. Widać było, jak technicy biegają, próbując podłączyć na nowo mikrofony. Skąd w takim razie biorą się te piosenki z głośników. Przecież to chyba czary.
Chyba że to nie była żadna magia, a gwiazdka cały koncert robiła z playbacku. Dlatego żądają teraz zwrotu pieniędzy za bilety, twierdząc, że przyszli na koncert, a nie słuchać magnetofonu.
Oczywiście agent piosenkarki odrzuca te oskarżenia. Według niego, Aguilera ma jeden z najlepszych głosów w Stanach i nie musi uciekać się do playbacku.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|