Dziennik Gazeta Prawana logo

Michalczewski leczy złamane serce w pracy

13 października 2007, 13:51
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Dariusz Michalczewski to prawdziwy pracuś. Gdy inni są już dawno w domu, "Tygrys" nadal siedzi w biurze. Ale trudno mu się dziwić. Niedawno rozstał się z żoną i w ten sposób leczy złamane serce. Ukojenia szuka w objęciach ponętnych pracownic.

Jest późny wieczór. Centrum handlowe Manhattan w Gdańsku Wrzeszczu. Tutaj, na czwartym piętrze, Michalczewski ma swoje biuro. Były mistrz świata w boksie jest przedstawicielem niemieckiej firmy ubezpieczeniowej. Z pewnością nie jest to tak fascynujące, jak walki w ringu, ale siedzenie przy biurku ma też swoje dobre strony. Jednym z plusów są spotkania biznesowe - dowiedział się "Fakt".

I właśnie wieczorową porą do pokoju "Tygrysa" weszła Agnieszka Pomorska. Michalczewski razem z nią prowadzi studio tańca. Wspólnie mieli startować w "Tańcu z gwiazdami", ale ostatecznie nie wystąpili w telewizji. Wielka szkoda, bo widać, że świetnie rozumieją się nie tylko na parkiecie. Niedawno oboje zarzekali się, że nic poza interesami ich nie łączy. Ale jak się okazuje, ta biznesowa znajomość jest bardzo zażyła. Studio tańca jest na tym samym piętrze, co biuro "Tygrysa". Oboje często się widują. I to nie tylko w ciągu dnia...

Było po godzinie 19, gdy Agnieszka zapukała do drzwi. W biurze poza Michalczewskim nie było już nikogo. Oboje chwilę porozmawiali, aż nagle śliczna tancerka zrzuciła przed "Tygrysem" spodnie. Bez żadnego skrępowania prezentowała przed bokserem swe ponętne ciało.

Michalczewski zachował się jak dżentelmen. Nie uległ pokusom, tylko grzecznie podał drugie spodnie swej przyjaciółce. A może po prostu wiedział, że biuro to nie miejsce na romans, tym bardziej że okna nie były zasłonięte. Jak wyśledził "Fakt", po kilkunastu minutach razem pojechali w stronę domu Agnieszki...

Znajomi "Tygrysa" twierdzą, że on po rozstaniu ze swoją żoną Patrycją spotyka się z piękną blondynką. Jak widać, to prawda. Zresztą nigdy nie krył, że uwielbia flirtować. Czyżby tym razem na flirtowaniu się nie kończyło?

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj