Mark Anderson, nieudolny złodziej z Sausalito w USA, chciał zniszczyć ślady po dokonanej uprzednio kradzieży bardzo drogiego wina, paląc "miejsce zbrodni". W zniszczonym magazynie było, bagatela, sześć milionów butelek wina.
Anderson chciał być sprytny i zarobić podwójnie. Magazyn był jego własnością, więc ubezpieczył go i - paląc - chciał zdobyć odszkodowanie. Przedtem ukradł najlepsze wina, myśląc, że w pogorzelisku nie zostaną żadne ślady włamania. Ale jednak zostały, a nieudolny złodziej trafi do więzienia.
Aż 92 winiarnie, które swoje winne bogactwa gromadziły właśnie w tym magazynie, straciły w sumie 250 mln dolarów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|