Mieszkaniec Östra Vemmelrlöv żył w wynajmowanym mieszkaniu z żoną, synem, córką, trzema psami, trzema kotami i... sporych rozmiarów koniem.
Na 77 mkw. ta szwedzka rodzina żyła w iście wiejskim klimacie. W salonie była stajnia, a na balkonie leżał kompost. Ściany już dawno zaszły grzybem, a meble zgniły od wilgoci. "Nie przypuszczałem, że stojący przed domem wóz należy do nich" - mówi właściciel mieszkania. Wozem poruszali się po mieście jak samochodem.
Jako że zapach w mieszkaniu stał się nie do wytrzymania, rodzina wyprowadziła się do innej wioski, a właściciela zostawiła ze sporym problemem na głowie. Uprzątnięcie bałaganu kosztować będzie 200 tys. koron, czyli blisko 90 tys. zł. Właściciel chce obciążyć kosztami byłych lokatorów. Już nasłał na nich prokuratora.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|