Czy można dopuścić się większej obrazy sądowego majestatu niż poprzez ślamazarność? Stenotypistka z sądu na Florydzie w USA na własnej skórze odczuła, czym grozi opieszałość w pracy. Jej własny sędzia kazał umieścić ją w areszcie, bo nie potrafiła spisać materiałów z rozprawy potrzebnych skazańcowi do apelacji.
Sędzia Charles Greene skazał Ann Margaret Smith za obrazę sądu, czyli siebie, bo przez siedem miesięcy zwlekała z dostarczeniem dokumentów koniecznych do dalszego postępowania w sprawie odsiadującego wyrok bandziora. Mężczyzna nie mógł dochodzić prawa do apelacji, więc pani Smith trafiła do celi.
Miała tam siedzieć, aż skończy pracę. Po kilku tygodniach zapłakana kobieta uprosiła, by zostawić ją z robotą w domu, bo w więzieniu nie ma warunków do pracy i nie ma co zrobić z dziećmi. Sąd okazał jej łaskę.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|