Na mrówki nie ma żadnej metody. Mnisi próbowali użyć odkurzacza, by wciągnąć wszystkie insekty i wypuścić je w pobliskim lesie. Ale to nie pomogło. Firmy, które chciałyby pomóc klasztorowi, są odsyłane z kwitkiem, bo one usuwają mrówki, zabijając je. A na to, z kolei, mnisi się zgodzić nie mogą.
Opat Boon Keng mówi, że żaden mnich nie może zabić insekta, który go ugryzie. Trzeba go delikatnie strząsnąć. Tylko w ten sposób nie złamie się zasad.
Jednocześnie opat twierdzi, że to dla mnichów znakomity, choć uciążliwy, test. Bo przekonują się, że przysięga to nie wszystko. Trzeba jeszcze obietnice wypełnić w życiu codziennym. Nawet jeśli to oznacza ból albo pieczenie.
Dziennikarz. Zaczynał w „Super Expressie”, w Dziennik.pl od samego początku istnienia portalu, czyli kwietnia 2006. Obecnie jest wydawcą i redaktorem Newsroomu, zajmuje się także działem Technologie. W czasie wolnym gra w gry komputerowe oraz maluje figurki do Warhammera. Uwielbia koty.
