Przez 18 lat była uznawana za brutalnego i władczego samca. Od urodzenia w jej papierach stało czarno na białym - samiec. Dopiero nowy szef wrocławskiego zoo odkrył, że jest inaczej i Misia wreszcie może być sobą.
Gęste futro dokładnie zakrywa niedźwiedzie organy płciowe, no a poza tym, kto by się odważył zaglądać bestii pod ogon! Brunatna niedźwiedzica z wrocławskiego
zoo przez lata uchodziła więc za samca, bo tak napisano w jej papierach przy narodzinach. Ale pracownicy ogrodu od dawna byli przekonani, że coś z tym niedźwiedziem jest nie tak, bo zwierzak nie
wykazywał zainteresowania innymi niedźwiedzimi samicami.
Czas mijał, a Misia coraz bardziej zamykała się w sobie. Inne zwierzęta patrzyły na nią, jak na jakiegoś odmieńca. Na szczęście nadszedł ratunek! Nowy dyrektor zoo Radosław Ratajszczak odkrył prawdę. "Zdziwiłem się, że w papierach jest napisane, że ten niedźwiedź to samiec. Na oko oceniłem, że to niedźwiedzica. Zleciłem badania. Uśpiliśmy niedźwiedzia i... okazało się, że to niedźwiedzica" - opowiada dyrektor o swoim odkryciu.
Czas mijał, a Misia coraz bardziej zamykała się w sobie. Inne zwierzęta patrzyły na nią, jak na jakiegoś odmieńca. Na szczęście nadszedł ratunek! Nowy dyrektor zoo Radosław Ratajszczak odkrył prawdę. "Zdziwiłem się, że w papierach jest napisane, że ten niedźwiedź to samiec. Na oko oceniłem, że to niedźwiedzica. Zleciłem badania. Uśpiliśmy niedźwiedzia i... okazało się, że to niedźwiedzica" - opowiada dyrektor o swoim odkryciu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|